
Dla osób zarządzających kulturą w małych miejscowościach podstawową sprawą jest zabezpieczenie środków bużetowych na płacę kadry i pracowników/ 13 pensji ,gratyfikacji itp. oraz pokrycie wydatków na utrzymane / co, energia,woda, telefony i nne duperele.
To co pozostanie a zostaje niewiele nazwać można kulturą gminną. Koszty stałe są dramatycznie duże bez względu czy coś się dzieje czy nie.
Zamiast MDK mógłby być zorganizowny przy urzędzie miasta wydział kultury , który z powodzeniem mógłby zarządzać skromnymi środkami zapisanymi w budżecie na ten cel. Porównać tę sytuację można do elektrowni , która zużywa niewiele mniej energii niż jej końcowy produkt.