MÓJ CODZIENNY
Tak, wiele mam do powiedzenia,
może czasem nawet – za wiele.
Nieraz to z sensem przemyślenia,
a nieraz język plewy miele.
O takich jak ja, w moich stronach,
w kąt spychając konwenanse,
mówią – gęba niewyparzona.
Riposta moja krótka: - Złam się!
Już od dziecięcia taki byłem,
miast hydrzątkom urywać łebki,
ja swój język polski ćwiczyłem,
by giętki był, ale i krzepki!
Kocham go bo jest wyjątkowy;
czułe słówka i wulgaryzmy,
patetyczny i groteskowy –
jest kwintesencją mej ojczyzny.